Powszechna Akademia Młodzieży
Akademia ludzi aktywnych

W sobotę po raz trzeci odbył się doroczny zlot PAM-owców. Psychologiczną Akademię Młodzieży powołało Polskie Towarzystwo Psychologiczne, by pomóc bezrobotnej młodzieży. Mimo imponujących rezultatów Ministerstwo Pracy wycofało się z finansowania PAM w 1994 r. Od września br. PAM jako Powszechna Akademia Młodzieży jest stowarzyszeniem. Tworzy je młodzież, czyli tzw. liderzy, i dorośli, czyli animatorzy.

Dziś PAM to nie tylko młodzi bezrobotni, ale i uczniowie. Wszyscy ci, którzy chcą być aktywni i rozwijać się.

– Część naszych PAM-owców z poprzednich lat poszła w życie – mówi Jacek Jakubowski, prezes PTP i twórca PAM. – Obecni są zainteresowani psychologicznym treningiem, ale przede wszystkim działaniem. Młodzież nie jest wyspecjalizowana jak dorośli. Załapuje się na różne wartości, wszystkim się inspiruje. Jeśli jeden zajmuje się ekologią, a inny koncertem, to wiedzą, że są z tej samej bandy tych, którzy chcą coś robić.

W ramach PAM-u powstały grupy tematyczne: imprezowo-twórcza, massmedialna czy kulturowa, ale wiele akcji PAM-owicze planują wspólnie. Nie przeraża ich też odległość – największa poza pieniędzmi przeszkoda. Np. koncert „Coctail cudów”, organizowany przez grupę imprezową w Łodzi, przyjedzie poprowadzić chłopak z Tarnobrzegu. A opiszą to w wydawanej przez grupę massmedialną „PANORAMIE”.

PAM-owicze nie uciekają też od trudnych tematów: grupa „Pomoc” zajmuje się osobami niepełnosprawnymi i profilaktyką uzależnień (przede wszystkim od narkotyków). Rafał z Legnicy opowiadał o zrobionej przez młodzieżowy parlament śląski ankiecie na temat narkotyków. Okazało się, że narkotyki są poważnym problemem w głogowskich i polkowickich szkołach średnich. Teraz młodzież szuka dorosłych, którzy pomogą jej walczyć z tą plagą.

– Coraz częściej zdarza się, że młodzież ma wpływ na to, co dzieje się w gminie. Są wysłuchiwani, liczą się z ich zdaniem. Np. w Ostrowcu decydowali, kto dostanie dofinansowanie na koncert, a kto na obóz – opowiada Jakubowski. – Tworzymy coraz więcej „inkubatorów działalności społecznej”.

W sobotę PAM-owców odwiedził Jacek Kuroń, by porozmawiać o ich planach. Od razu został otoczony przez rozentuzjazmowanych PAM-owiczów. - Jacek przyszedł – wołali do siebie. – Nikt teraz nie pójdzie na obiad – stwierdził jeden z liderów. Rafał zrobił sobie zdjęcie z Kuroniem i ukochaną maskotką.  

Gazeta Wyborcza, Poniedziałek 27 listopada 1995